Kiedy chcemy coś zmienić, zwykle zaczynamy od ogólnej myśli: chcę więcej się ruszać, lepiej się odżywiać, nauczyć się języka. Taka myśl może być ważnym początkiem, ale nie mówi nam jeszcze, co konkretnie powinniśmy zrobić.

Wyobraź sobie osobę, która mówi: „Chcę poprawić kondycję”. Czy powinna zacząć biegać, chodzić na basen, a może ćwiczyć na siłowni? To zależy od tego, co dla niej oznacza „lepsza kondycja”. Chce przebiec półmaraton? Wejść na trzecie piętro bez zadyszki? A może wrócić do ruchu po długiej przerwie?

Dopiero konkretny cel pozwala wybrać działania, które mają sens. Pomaga również odrzucić te, które mogą być wartościowe same w sobie, ale nie prowadzą do efektu, na którym nam zależy.

Tak samo jest z nauką języka. „Chcę znać angielski” wyznacza ogólny kierunek, ale nie podpowiada jeszcze, czego warto się uczyć, jak ćwiczyć ani po czym poznać, że nauka rzeczywiście działa.

Bez konkretnego celu łatwo robić wiele różnych rzeczy i nadal mieć poczucie, że stoimy w miejscu. Dopiero kiedy wiemy, do czego dokładnie dążymy, możemy sprawdzić, czy wybrany sposób działania naprawdę nas do tego przybliża.

„Chcę lepiej mówić” – ale co to właściwie znaczy?

W swojej pracy wielokrotnie spotykałam osoby, które uczęszczały wcześniej na lekcje indywidualne, a mimo to miały poczucie, że stoją w miejscu.

Kiedy jednak pytałam, do czego konkretnie dążyły na tych zajęciach i nad jakimi umiejętnościami pracowały, często nie potrafiły odpowiedzieć.

Okazywało się, że na początku nauki nikt nie ustalił z nimi:

  • W jakich sytuacjach chcą używać angielskiego,
  • Co sprawia im największą trudność,
  • Co konkretnie chcieliby umieć zrobić lepiej.

Czasem pojawiał się ogólny cel, np. „Chcę mówić płynniej”. Problem w tym, że dla każdej osoby może to oznaczać coś zupełnie innego.

Im konkretniej potrafimy nazwać sytuację, w której chcemy sobie lepiej radzić, tym łatwiej zdecydować, czego naprawdę warto się uczyć.

„Chcę mówić płynniej.”
→ „Chcę przez minutę opowiedzieć o swoim hobby czy nowym projekcie bez zatrzymywania się przy każdym zdaniu.”

„Chcę lepiej rozumieć ze słuchu.”
→ „Chcę rozumieć anegdotki klienta z Anglii.”

„Chcę poszerzyć słownictwo.”
→ „Chcę jak najwięcej zrozumieć, odwiedzając muzeum archeologiczne za granicą.”

Takie konkretne odpowiedzi pomogą odróżnić materiał naprawdę potrzebny od tego, który jest po prostu kolejnym elementem niekończącego się programu językowego.

Lista stu słówek związanych z podróżowaniem może wyglądać bardzo obiecująco. Jeśli jednak Twoim celem jest samodzielne zameldowanie się w hotelu, nie wszystkie będą równie przydatne. Znacznie większą wartość mogą mieć dla Ciebie proste zdania, które rzeczywiście wypowiesz, na przykład: „I have a reservation” albo „Is breakfast included?”.

Cel powinien decydować o sposobie nauki

Ustalenie konkretnego celu jest początkiem. Kolejny krok to dobranie do niego odpowiedniej metody.

Zdarzało mi się pracować z osobami, które chciały mówić swobodniej, ale podczas wcześniejszych lekcji lektor przerywał im co drugie zdanie, aby poprawić błąd gramatyczny. W rezultacie zamiast mówić coraz płynniej, jeszcze uważniej kontrolowały każde słowo. Zanim zaczęły zdanie, próbowały upewnić się, że będzie całkowicie poprawne.

Nie oznacza to, że błędów nie należy poprawiać. Informacja zwrotna jest bardzo ważną częścią nauki. Ogromne znaczenie ma jednak jej forma i moment, w którym zostanie przekazana.

Jeśli celem jest poprawne stosowanie konkretnego czasu gramatycznego, szybka korekta może być bardzo pomocna. Jeśli natomiast ćwiczymy tworzenie dłuższej, płynnej wypowiedzi, częste przerywanie może działać wbrew temu celowi. Lektor powinien wtedy pozwolić kursantowi dokończyć myśl, a ewentualne błędy omówić później – i najlepiej tylko te kluczowe.

Podobną rozbieżność można zauważyć w przypadku rozumienia ze słuchu. Jeśli kursant chce lepiej rozumieć angielskie rozmowy w pracy, ale połowa jego lekcji odbywa się po polsku, ma niewiele okazji, by rzeczywiście ćwiczyć to, co dla niego ważne.

Nie istnieje jedna metoda, która będzie równie skuteczna dla każdego celu. Dobre ćwiczenie rozwija tę umiejętność, na której rzeczywiście nam zależy.

Nowy materiał nie wystarczy, jeśli do niego nie wracamy

Niestety nawet najlepiej wybrany materiał nie zostanie z nami na długo, jeśli pojawi się na jednej lekcji, a potem bezpowrotnie zniknie.

Zauważyłam, że na wielu kursach poświęca się dużo uwagi wprowadzaniu nowych tematów, ale rzadko wraca do tego, co zostało poznane tydzień czy miesiąc wcześniej.

Być może wynika to z założenia, że dorosły kursant powinien samodzielnie zadbać o powtórki. Dorosłość nie oznacza jednak automatycznie, że wiemy, jak skutecznie się uczyć. Nie oznacza również, że po pracy, obowiązkach domowych i zajmowaniu się rodziną zawsze będziemy pamiętać o regularnym wracaniu do notatek.

Dobry plan nauki powinien uwzględniać powtórki od samego początku, a nie traktować ich jako czegoś dodatkowego, co wykonamy, kiedy znajdziemy wolną chwilę. Podobnie jest w przypadku, kiedy uczymy się samodzielnie, przy wykorzystaniu materiałów dostępnych w internecie – od początku warto zaplanować sobie regularne powtórki. 

Dobry cel pomaga zauważyć postępy

Często osoby, które kierują się bardzo ogólnym celem, np. „Chcę lepiej znać angielski”, mają poczucie, że pomimo miesięcy, czy nawet lat, nauki nadal niewiele potrafią.

Prawda jest taka, że zawsze znajdzie się słowo, którego nie znamy albo konstrukcja, w której popełniamy błędy. Dlatego jeśli oceniamy swój „cały” angielski, rzeczywiście postępy mogą wydawać się minimalne. Kiedy jednak mamy konkretny cel, staje się on dla nas również punktem odniesienia.   

Może kiedyś podczas spotkań w pracy nie zabierałaś głosu, a dziś zadałaś dwa pytania.

Jeszcze kilka tygodni temu rozumiałaś tylko pojedyncze słowa w serialu, a teraz potrafisz wychwycić główny sens rozmowy.

Albo podczas poprzedniej podróży poprosiłaś koleżankę o pomoc przy zamawianiu posiłku w restauracji, a tym razem poradziłaś sobie samodzielnie.

Każdy z tych przykładów pokazuje postęp w konkretnej umiejętności, której dana osoba naprawdę potrzebowała. Wyznaczenie celu pozwala zatem nie tylko zaplanować naukę, ale również dostrzec efekty, które przy ogólnym porównywaniu się z wyobrażonym ideałem mogłyby pozostać niezauważone.

Zanim otworzysz kolejną listę słówek

„Chcę znać angielski” może być dobrym początkiem. Jest w tym zdaniu motywacja, potrzeba zmiany, czasem również marzenie o większej swobodzie.

Ale zanim wybierzesz kolejny podręcznik, aplikację albo zestaw słówek, zatrzymaj się przy jednym pytaniu:

Co konkretnie chcę potrafić zrobić po angielsku trochę swobodniej niż dotychczas?

Następnie przyjrzyj się temu, jak obecnie się uczysz:

  • Czy wybierane materiały i ćwiczenia rzeczywiście rozwijają potrzebną Ci umiejętność?
  • Czy regularnie wracasz do poznanego materiału?
  • Czy potrafisz zauważyć choćby niewielkie oznaki postępu?

Nie musisz od razu planować całej drogi.

Ale kiedy wiesz, dokąd chcesz dojść, dużo łatwiej wybrać pierwszy krok – i sprawdzić, czy naprawdę prowadzi Cię we właściwym kierunku.